Lot odbywał się na bardzo
„Lot odbywał się na bardzo niskim pułapie, aby samolot nie został łatwo dostrzeżony z powietrza. Wybrana trasa prowadziła zrazu wprost na północ, po czym skręcała pod kątem prostym ku zachodowi, ponad skrajem rozległych lasów, wymijając większe punkty zamieszkane. Mój sierżant pilot, młody chłopak o miłej, uśmiechniętej twarzy, nieustannie rozglądał się na wszystkie strony, kręcąc monotonnie głową ku górze, na boki i w dół, aby w razie wypatrzenia Messerschmittów kryć się tuż nad ziemią, wykorzystując zasłony terenu. Obeszło się jednak bez spotkania z Niemcami. Po locie, trwającym półtorej godziny, wylądowaliśmy na błoniach na wschód od Przemyśla. Awionetki niezwłocznie odleciały z powrotem.
Swoją prowizoryczną kwaterę założyłem w budynku kasyna garnizonowego. Była tam umieszczona część sztabu generała Łukoskiego, sprawującego od początku działań wojennych dowództwo nad grupą, utworzoną z oddziałów pułkownika Stawarza i pułkownika Kotowicza, do której później dołączono 24 DP. Nie mając ze sobą żadnych środków dowodzenia, byłem skazany na pomoc generała Łukoskiego i od 13 września dzieliłem z nim skromne jego zasoby w zakresie środków łączności i komunikacji. Posiadał on radiostację typu RKD, na razie zupełnie bezużyteczną, gdyż jej zasięg wynosił zaledwie około 30 kilometrów, a korespondowanie przez radio było w ogóle zabronione. Połączenia przewodowe z wielu przyczyn zupełnie zawodziły, a rozporządzalne środki komunikacji motorowej istniały w bardzo małej ilości. Tak więc w obliczu nowocześnie wyposażonego i potężnego przeciwnika trzeba było niejednokrotnie uciekać się do antycznych metod łączności — przy pomocy gońców pieszych i konnych“(1)
| Patrzę w duże krawieckie >>>>
projekty domów jednorodzinnych |kredyt i leasing samochodowy |projekty domów drewnianych