„Tamten zdębiał. — Nnie! — odpowiada wreszcie
1uśmiecha się i głową kręci.
— Tak uczynię, — mówi Daniel. — Niech ona poczuje pod sobą dobry ogień płonących drzazg. 12
—Ech, brednie. Daniel tylko głową kiwa.
Towarzyszowi wpada na myśl powiedzieć — To za daleko od wójta. — Jakto
— Powinieneś zameldować się u wójta w godzinę potem, jakeś to uczynił.
— Dlaczego to — pyta Daniel zaciekawiony.
— Bo inaczej będziesz poszukiwany, uwięziony i skazany na śmierć.
— A to niechta!
— O, nie, niebezpiecznie to robić coś podobnego za daleko od wójta! — kończy Helmer. I, żeby bardziej jeszcze pokrzepić tamtego, dodaje — A zresztą, myślisz, że ona aż tyle warta Chodź, pójdziemy!
Doszli razem do tego miejsca, gdzie się droga rozchodziła, tam się pożegnali.
— Ty, Helmerze, — zawołał Daniel, — a ja to jednak uczynię!
— Banialuki! odpowiada Helmer.
Tak więc poszedł jeden z nich do domu, a drugi dom podpalać.
Przyszedł na miejsce o godzinie dziewiątej wieczorem i siadł na skraju łąki, wyczekując aż się ściemni. Pogoda była, jak to bywa wczesną wiosną chłód wzmógł się ku wieczorowi, lecz trunki rozgrzały Daniela z wewnątrz, więc nie ziąbł. Z komina na dachu unosił się jeszcze dym, ale na folwarku ani znaku życia, wszyscy już się do snu ułożyli. Widok tego domu, widok pewnego okna komory, wspomnienia, skutki podchmielenia zaczęły zmiękczać serce Daniela, płakał i ważył rozpacznie głową. W końcu usnął.“(9)
praca Rybnik |Perfumy |miasto